sobota, 15 marca 2014

CZWARTY

Spróbował mnie pocałować, jednak się nie dałam. Widziałam jak jego serce rozlatuje się na tysiące kawałków. To, że sama tego chciałam było jasne niczym górujące dzisiaj nad Barceloną słońce, jednak skąd mogę wiedzieć, że zaakceptował moją tożsamość? Że nie zawiedzie po raz kolejny mojego zaufania?
Nie... nie mogłam pozwolić sobie na kolejne niewiadome w moim życiu.
- Dlaczego? - zapytał łamiącym się głosem.
I co miałam odpowiedzieć? Że MU nie ufam?  Że nie wiem czy jest tego wart? Tak bardzo nie chciałam, żeby był smutny! Kiedy zobaczyłam jego wyraz twarzy mogłabym śmiało stwierdzić, że moje serce krwawi. Krwawi przez ból, który mu zadaję.
- Chciałabym.. nawet nie wiesz jak bardzo, ale nie mogę być pewna, że mnie akceptujesz...
- Oczywiście, że tak!- pewny swego złapał mnie za ręce- udowodnię ci to! Nie dzisiaj, nie jutro, ale udowodnię!
Tak.. miał racje, nie ma co się śpieszyć, co ma być to będzie...
 To bardzo dobre rozwiązanie.
Zobaczymy, czy nasza miłość przetrwa kolejne próby, jeśli tak.. jest o co walczyć.

~~*~~

Życie to tylko chwila! ;) 

Zaproponował wspólny wypad do kina.. co miałam zrobić, nie zgodzić się? To chyba nie możliwe! Nie wytrzymałabym jego wyrazu twarzy, tego, jak próbuje powstrzymać łzy... jego słów.. słów, które wraz z łamiącym się głosem uderzają w moje serce i napełniają je coraz większą dawką smutku...
Przyszedł po mnie, zaprosiłam GO do pokoju a on wręczył mi piękną, białą różę, która idealnie pasowała do mojej dzisiejszej kreacji. W końcu wyszliśmy na dwór, ON otworzył mi drzwi swojego sportowego kabrioletu, tego samego, którym rok temu pojechaliśmy na naszą pierwszą randkę. Odpalił silnik i już mknęliśmy po ulicy, aż w końcu utknęliśmy w prawie kilometrowym korku..
- Cholera- mruknął- jak tak dalej pójdzie ominie nas film.
- A na co idziemy?
- "Trzy metry nad niebem"
- Pamiętałeś..
- Oczywiście, że tak! Nigdy nie zapomnę żadnego szczegółu związanego z tobą!

Weszliśmy do kina w samą porę. Ledwo film zdążył się rozpocząć a ja już płakałam jak bóbr. ON przytulił mnie najmocniej jak tylko mógł. Ileż to dla mnie znaczyło .. nie potrafi tego ocenić, może dlatego, że brakuje mi miary.
- Może kolacja? Strasznie zgłodniałem od tego twojego płaczu- zaśmiał się.
- Przepraszam.. ale to na prawdę było piękne!- na twarz przywołałam uśmiech.
- Przecież się nie gniewam.. chodź tu- mruknął i objął mnie ramieniem.
Wtuliłam się w jego bluzę i znów mogłam poczuć woń jego subtelnych perfum.
- Dlaczego tak mi się przyglądasz? - zapytałam w pewnym momencie.
- Wybacz, ale kiedy się uśmiechasz po prostu świruję!

~~*~~
Uwielbiam te chwile, kiedy idziemy przytuleni przez park. Ludzie chowają się przed deszczem, a my pełni szczęścia i miłości brniemy przed siebie... Kiedy obejmował mnie ramieniem przez chwilę, która wydawała mi się wiecznością miałam wrażenie, że mam wszystko.

Z siostrą <3 ;*
 Znów dodałam zdjęcie, zastanawiam się, czy nie jestem uzależniona od telefonu. Chyba powinnam go oddać. Położyłam się do łóżka, jednak nie mogłam usnąć. Myślami byłam daleko, przy nim. Przypominałam sobie wszystko od początku, całą naszą znajomość. Nasze pierwsze spotkanie... oh nie mogę, jak mnie wtedy zdenerwował. Pamiętam, że pomyślałam o nim wtedy " ty dupku! nauczył cię ktoś kiedyś jak traktuje się kobiety?" Wtedy nauczyłam się jednej rzeczy. Nie oceniaj ludzi  po okładce. Kiedy spotkaliśmy się ponownie kilka dni później przeprosił. Okazało się, że śpieszył się na pogrzeb babci. Starałam się mu pomóc i myślę, że mi się udało. Po kilku kolejnych miesiącach byliśmy szczęśliwą parą... Podniosłam rękę i wzięłam swojego iphone'a. Szybko odszukałam post sprzed roku i z oczu pociekły mi łzy. 
Było świetnie, po raz pierwszy złapałeś mnie za rękę i powiedziałeś, że kochasz,
po czym kazałeś mi się do siebie przytulić <3 12.07.2013 r.
Byliśmy parą przez dwa miesiące, po których byłam pewna, że chcę mu powiedzieć prawdę. Skończyło się jak się skończyło, opowiedziałam mu o sobie, stwierdził, że to za dużo, że nie może spotykać się z księżniczką,po czym wyjechał do Amsterdamu, a ja wróciłam do rodzinnej Belgii. Rozstaliśmy się jednak w zgodzie.
 _____________________________
Nie skomentuję tej końcówki, i tak nikt nie ogarnie o co chodzi xD.Tak bardzo mądrze dzisiaj ;]
Ja inteligentna zaczęłam nowe opowiadanie, [LINK] jeśli macie ochotę to zapraszam <3


Autor: Nikaaaa
13&17

5 komentarzy:

  1. Amsterdam? heh! wskazówka mała! widać, że JEMU nadal zależy na dziewczynie. może teraz będzie na tyle silny, że tym razem nie zwieje przed księżniczką. czekam na kolejny!

    OdpowiedzUsuń
  2. No wskazówka jest, ale mała. No, mam nadzieję, ze naszemu Panu Niewiadomokomu nadal zależy na księżniczce. Czekam na kolejny ;*
    PS Serdecznie zapraszam na ostatni rozdział na http://resumen-de-la-vida.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zapraszam na piątkę na http://he-was-gone.blogspot.com/

      Usuń
  3. Przeczytałam wszystko i to jest cudowne !
    Podoba mi się sposób w jaki piszesz :)
    Na początku pomyślałam, ze to pewnie jakas rozpieszczona dziewczyna, ale to takie pierwsze wrażenie...
    Ale z każdym zdaniem lubiłam ją coraz bardzej.
    No i w końcu chce się dowiedzieć, jakie imię ma ten chłopak :D chociaż ten Amsterdam coś rozjaśnił w głowie ;)
    Pozdrawiam ! :*

    OdpowiedzUsuń
  4. Wracam po dłuższej nieobecności. Zapraszam do siebie na nowość http://twoj-usmiech-jej-lekarstwem.blogspot.com/ i obiecuję, że jeszcze dziś albo jutro nadrobię wszystkie zaległości.
    Pozdrawiam ;*

    OdpowiedzUsuń